Glasto, do zobaczenia!

Uff..przetrwaliśmy. W głowie nadal huczy od emocji, ale przede wszystkim od głośnej muzyki. Kto nie był na Glasto, powinien koniecznie dopisać to do rzeczy, które trzeba zrobić chociaż raz w życiu. Glasto to nie tylko festiwal, to filozofia i styl życia.
Glasto37Raz w roku na 6 dni farma Worthy Michaela Eavisa zmienia się w tętniące życiem, zamknięte w mydlanej bańce 300 000 miasteczko. Glasto oferuje szeroko rozumianą sztukę: muzykę, teatr, poezję, a nawet cyrk. Samo miasteczko Glastonbury to chyba największe skupisko hipisów, wróżek i tarocistów, jakie miałam okazję widzieć. Data festiwalu nie jest przypadkowa i celowo wypada w okolicach przesilenia letniego, kiedy kumulacja kosmicznej energii jest największa. Tradycja festiwalu sięga lat 70, a obecnie to jeden z największych tego typu eventów na świecie, z ponad 40 scenami oferującymi różne gatunki muzyki. Jednym słowem, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Dla mnie to przede wszystkim wydarzenie, na które czekałam kilka miesięcy. To w sumie moje czwarte Glasto, ale dla Ola to był pierwszy raz. Chyba dlatego jeszcze bardziej nie mogłam się doczekać, żeby mu to wszystko pokazać.

Ostatnie dni spędziliśmy przy głównej scenie Pyramid Stage, przy której rozstawione było nasze stoisko z kawą, pączkami i ciastkami. Niestety ze względu na długie godziny pracy mieliśmy mało czasu, żeby eksplorować festiwalowe atrakcje, ale po pierwsze widzieliśmy największych headlinerów festiwalu, a po drugie w przerwach udało się wyhaczyć trochę czasu, żeby cyknąć kilka zdjęć, posiedzieć na słońcu, a nawet wziąć prysznic!

Coffee&Cake, czyli nasze miejsce pracy
Coffee&Cake, czyli nasze miejsce pracy

Muszę przyznać, że koncert Rolling Stones zrobił na mnie duże wrażenie. Chłopaki, mimo sędziwego wieku, mają niesamowitą energię.  Podobnie Nick Cave and The Bad Seeds. Dużym rozczarowaniem było Arctic Monkeys, którzy brzmieli, jak niedzielny chór kościelny grający na pikniku country. Moim numerem 1 niezmiennie pozostaje Dizzee Rascal, głównie ze względu na to, że zawsze świetnie bawi się na scenie i łapie silną więź z tłumem.

Arcadia i Other Stage
Arcadia i Other Stage

Glasto to nie tylko koncerty. Ostrym imprezowiczom polecam całą strefą z nocnymi klubami: Block 9, Shangri-La, czy  Unfairground oraz jedyną w swoim rodzaju Arcadię, czyli wielką sceno-machinę, przypominającą robota z Wojny  Światów.

Po ciężkiej nocy, można zrelaksować się na chwilę w Kamiennym Kręgu oglądając wschodzące nad festiwalową doliną słońce.

Eh, tak jak napisałam, wspomnienie ostatnich dni nadal budzi dużo dobrych emocji. Glasto, do zobaczenia!

Chwilowo jesteśmy wykończeni, ale to przyjemne uczucie, zwłaszcza, że dziś mamy wolny dzień, który spędzamy na wycieczce po południowej części Walii. Wyluzowani po Guiness Pie i pincie Stowford Press, pozdrawiamy z małej wioski o dźwięcznej nazwie Pwllmeyric.

Glasto51

Reklamy

Podyskutujmy!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s