Camp Bestival

No to wrócili z Dorsetu.

Ostatni tydzień można z całą pewnością zaliczyć do tych spokojniejszych. Camp Bestival to festiwal rodzinny z dużą ilością atrakcji, niestety głównie dla dzieci.

Ominął nas zatem cały ten tłum upitych do nieprzytomności nastolatków, którzy w tym tygodniu pewnie wybierają się na Boom Town.

Muszę przyznać, że oprócz scenerii festiwal w ogóle mi się nie podobał. Z resztą nigdy nie należał do moich ulubionych. Ogólnie trąci nudą, line up jest raczej ubogi, a o 3 w nocy wszyscy już grzecznie i smacznie śpią. Cisza nocna na campingu, rzadkość na tego typu eventach, jest tu na porządku..nocnym.

Zamiast sporej ilości kawy, serwowałam raczej tuziny gorącego mleka, a cappuccino ustąpiło miejsca gorącej czekoladzie i babyccino (czyli kolejnej wersji spienionego mleka posypanego czekoladą, podawanej dzieciakom w drodze do namiotu przed snem).

Za to wreszcie odespaliśmy dotychczasowe zmęczenie, nawet trochę się wynudziliśmy na naszych 11 godzinnych przerwach i zbieramy siły na dalszy maraton. Udało nam się także wyrwać na jeden dzień do najbliższego kurortu turystycznego, Weymouth. Miło zmienić otoczenie chociaż na chwilę, ale bardzo mnie to rozleniwiło i spacerując po uliczkach z upakowanymi straganami, budkami z lodami, frytkami i pamiątkami zatęskniłam za wakacjami, jakie spędzałam z rodzicami, kiedy byłam dzieckiem. Zaliczyliśmy plażę, mimo brzydkiej pogody, marinę, sentymentalne piwo na wzgórzu przy starym forcie, rybkę z frytkami, bułki z cynamonem i kawę, a Olo nawet umówił się do fryzjera na strzyżenie! Smakując wakacyjną atmosferę, dotarło do nas, że już lada chwila sami wreszcie ruszymy dalej. Do końca tego epizodu zostało już niewiele.
Póki co przed nami jeszcze GreenMan w Walii w następny weekend, a potem Reading (i masy naćpanych i zapitych 16latków), ZooProject i Bestival, którego nie mogę się doczekać.

Weymouth27a

p.s. Drogie dzieci, na koniec krótka historia z przestrogą. Za górami, za lasami, a właściwie za stoiskiem stał wielki generator zasilający pobliskie stoiska i camping w prąd. Pracował wytrwale dając wszystkim światło. Kable plątały się ze sobą odchodząc w ciemną noc w nieznanym kierunku. Nagle w jednym ze stoisk wszystko ucichło i zamarło. Zabrakło prądu. Spanikowana Pchła pobiegła przełączyć wtyczkę, żeby wszystko wróciło do normy. Niestety zagubiła się wśród kabli, wtyczek i pstyrczków. Namieszała, nawciskała, poprzełączała i usłyszała przechodzące przez całe pole głośne „Ooooo” …Morał z tego prosty, jeśli wywali wam prąd i nie jesteście pewni co zrobić, zapytajcie kogoś kto wie, bo zdolna Pchła odcięła zasilanie na całym campingu, innych stoiskach i spowiła całe pole w egipskich ciemnościach..na szczęście tylko na kilka sekund.

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Camp Bestival”

  1. Fajne zdjecie!
    Tak, to ja, z prawie 20 dniowym poslizgiem, ale w koncu cos pisze.
    Przede mna Zurich Openair w likend (bedzie tez Agata, ktora odbieram w srode). Mam nadzieje, ze nie bedzie szwajcarskiej nudy…
    Trzymajcie sie!

Podyskutujmy!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s