Kashgar, czy to jeszcze Chiny?

No i miało być tak niebezpiecznie w tym Kashgarze. Mieli być separatyści i terroryści. Bomby, zamachy i strzelaniny i Bóg jeden wie, co jeszcze. A jest spokój. I w ogóle jakoś tak niechińsko.

Właściwie, to jakbyśmy wyjechali z Chin. Wsiedliśmy do pociągu w Chinach, a wysiedli w kraju z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Trochę niby Turcja, trochę wyczekiwany przez nas Kirgistan. Ale jednak dalej Chiny.

Wypatruję na ulicy Szeherezady :)

Jest to nawet trochę zabawne, no bo Chińczyków tu tyle, co kot napłakał. Jednak, kiedy bliżej poznać historię regionu, uśmiech schodzi z twarzy.

Z prowincją Xinjiang jest podobnie jak z Tybetem. Pozwolę sobie na uogólnienie.

Miażdżącą większość etnicznej ludności Xinjiangu stanowią Ujgurzy, wywodzący się z koczowniczych plemion, którzy aż z terenów obecnej Turcji, przez Mongolię, dotarli w góry Tien Shan.

Na przestrzeni wieków mieszkańcy tych terenów narażeni byli na konflikty pomiędzy dynastiami chińskimi i mongolskim chanatem, a nawet pazernymi szponami wyciągniętymi w tym kierunku przez ZSRR.

Granicę, raz po raz, przesuwano. To bardziej na wschód, to na zachód.

Naturalne bogactwo gór Tien Szan oraz bliskość Jedwabnego Szlaku kusiły kolejnych władców.

W latach 50ych XX w. Ujgurzy utworzyli Ujgurski Autonomiczny Rejon Xinjiang, aż 5 razy większy od Polski.

Sytuacja w Xinjiang pozostaje napięta. Z jednej strony Zachodnie Chiny bardzo odstają gospodarczo od rozwiniętego wschodniego wybrzeża, pomimo reform przeprowadzonych w 2000r., z drugiej strony do początków XXI w. zagranie to było celowe. Zgnębić, osłabić i zniszczyć mniejszość.

Ponadto dochodzi też kwestia odmienności religijnej. Nie ciężko zauważyć, że dominuje tutaj islam, tak niepopularny w pozostałej części kraju. Po zamachach z 11 września, władze Chin jawnie zaczęły nazywać działania niepodległościowe prowadzone przez Ujgurów działalnością terrorystyczną. Swoje 3 grosze dołożyły także organizacje spokrewnione z Al Kaidą i talibami, przysyłając wsparcie.

Również utrzymanie chińskiej nazwy- Kashi, zamiast Kashgar podkreślić ma brak ujgurskiej autonomii i wyraża nieoficjalne stanowisko chińskiego rządu.

I tak życie toczy się tu od wieków. Chodząc po ulicach miasta mam wrażenie, że przez te stulecia niewiele się tu zmieniło.

Urzeka gwar ulicznego życia. Gwar metropolii tętniącej życiem. Ale metropolii kompletnie innej. Dużym nadużyciem byłoby porównywanie Kashagru do Szanghaju, Pekinu czy Harbinu. Tu po ulicach biegają kozy, a centrum miasta zajmują całe osiedla lepianek. Nawet CBD jest takie jakieś nijakie. Mocno nadgryzione zębem czasu. Pamiętające czasy komunistycznej świetności, o której z wysokiego cokołu przypomina Lenin. Już wcale nie dziwi mnie, że dużo łatwiej dogadać się tu z ludźmi po rosyjsku, niż po angielsku!

Klimat jest fantastyczny. Gubimy się w uliczkach Starego Miasta, jednego z najlepiej zachowanych przykładów starej zabudowy islamskiej w Azji Centralnej. Przechodzimy wśród straganów pamiętających czasy Jedwabnego Szlaku. Robimy zdjęcia wielbłądom na placu przy największym w Chinach meczecie Id Kah, jemy jagnięce szaszłyki, pilaw i sytą, tłustą zupę z dużą ilością mięsa w rodzinnej garkuchni. Oglądamy piękne, ręcznie tkane dywany i lampy oliwne, noże, doppy– ujgurskie kapelusze i bele jedwabiu. Wybieramy dorodne arbuzy u wąsatego sprzedawcy z dużym brzuchem, a do picia wreszcie dostajemy porządny czarny czaj z cukrem!

Mimo potwornego zmęczenia wiem, że z wrażenia będę miała problemy ze spaniem w nocy. Sercem i myślami jesteśmy już w Kirgistanie!

Reklamy

Podyskutujmy!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s